Witold Casetti: „Siła, determinacja i wytrwałość.”

Witold Casetti: „Siła, determinacja i wytrwałość.”

W biznesie ważne są następujące cechy: siła, przekonanie, determinacja i wytrwałość. Dopracowany wizerunek jest niezwykle ważnym aspektem podczas pierwszego kontaktu z kontrahentem i partnerem biznesowym. Nie trzeba mieć ani farta, ani znajomości, aby stać się człowiekiem sukcesu. Wystarczy się uczyć – Witold Casetti w rozmowie z Agnieszką Świst-Kamińską podkreśla ważną rolę merytoryki oraz edukacji finansowej.

A.Ś.-K.: Czy fakt, że jesteś osobą medialną, pomaga ci osiągać sukcesy w biznesie? 

W.C.: Muszę przyznać, że ta medialność w pewien sposób mi pomaga. Dzięki niej mogę zdobyć zaufanie ludzi. Wiele osób oglądało program „Europa da się lubić”, dzięki czemu stałem się rozpoznawalny. Od tego czasu mam styczność z mediami.

Niewątpliwie jesteś gwiazdą tego programu.

– Jestem jednym z bardziej rozpoznawalnych uczestników tego programu, ale nie czuję się gwiazdą. Nie lubię tego określenia.

Czy programy telewizyjne, w których uczestniczyłeś, pomogły ci w przełamaniu barier?

– Zawsze myślałem, że jestem komunikatywny. Kiedy kilka milionów widzów potwierdziło, że jestem medialny i zyskuję pozytywny odbiór, nabrałem pewności siebie. Odniesienie sukcesu utwierdza człowieka w przekonaniu, że idzie  w dobrym kierunku. Wiele osób zwracało mi uwagę na to, że media mnie wykorzystują. Ja jednak byłem tego świadomy. Jeżeli będę chciał powrócić z ideą nowego programu i sponsorem, dokonam tego.

Co doradzasz biznesmenom, którzy są zafascynowani telewizją?

– Media posiadają marketingową moc, co bardzo interesuje biznesmenów. Niektórzy wcale się do tego nie nadają. Media docierają wszędzie. Zmienia się to z czasem, gdyż internet ma coraz większy zasięg. Zmniejsza się liczba drukowanych  czasopism, a wszystkie artykuły są dostępne online. Niektórzy ludzie nie mają osobowości medialnej, ale wykorzystują media jako narzędzia. Rynek medialny jest bezlitosny.

To prawda. Jeden błąd może wykluczyć cię z gry.

– Jeżeli się nie spodobasz, nie masz szans na zrobienie kariery w mediach. Trzeba mieć ten dar i coś, co cię wyróżnia. Mieszkając we Włoszech, podkreślałem swoje polskie korzenie. Ksywa, którą miałem w liceum to Wałęsa. To były czasy Solidarności. Kiedy grałem z kolegami w piłkę nożną, wołano na mnie Zibi. Wszyscy znali Zbigniewa Bońka. Wielu mieszkańców Florencji w wieku od trzydziestu pięciu lat do pięćdziesięciu wie, kim jest Witold, gdyż pełniłem tam rolę DJ-a.  To był mój własny brand. Witold wyróżniał się tym, że nie był stuprocentowym Włochem. Nie chciałem być jednym z wielu. W Polsce jest podobnie. Pozwalam, aby mówiono do mnie Vito, chociaż moje imię jest polskie. Wyróżnia mnie popełnianie błędów językowych. Ludzie zwracają uwagę na inność.

Czy śpiewasz i hodujesz pomidory tak jak każdy Włoch?

– Ja śpiewam, a mój tata jest pianistą. Mama nie pozwalała mi grać na pianinie ani na skrzypcach. Uważała, że prawdziwi artyści prowadzą życie bez reguł i zasad. W wieku siedemnastu lat byłem DJ-em i przez dziesięć lat zajmowałem się muzyką, ale nie tworzyłem. Często śpiewam, ale nie sadzę pomidorów. Gotuję natomiast spaghetti z pomidorami.

Jak ty to robisz, że kobiety cię pożądają, a mężczyźni chcą być tacy, jak ty?

– Jest kilka czynników, które stanowią odpowiedź na twoje pytanie. Jednym z nich jest osobisty dar. Rozmawiajmy z Bogiem, on o tym wie. Istnieje jakiś z góry zapisany plan drogi medialnej. Lubię ludzi i patrzę im w oczy, kiedy z nimi rozmawiam. Jestem bardzo pozytywnie nastawiony do życia, zarażam innych entuzjazmem. Jestem również dość głośny, więc dźwiękowcy często muszą obniżać poziom emisji głosu podczas nagrań. Znam zasady retoryki i wiem, że za pomocą odpowiedniej intonacji można zwrócić uwagę na ważne kwestie podczas wygłaszania przemówienia.

Czy odpowiednie nastawienie jest kluczem do sukcesu?

– Tak, pozytywne nastawienie jest moją domeną od dwudziestu lat.

Buddyści twierdzą, że jeżeli wszystko jest poukładane w twoim życiu, twój biznes pójdzie do przodu.

– To prawda. Bardzo ważny jest stan umysłu, pewność siebie i równowaga wewnętrzna.

Czy dzięki wieloletniej pracy z ludźmi jesteś w stanie szybko określić, z którą osobą można zrobić biznes?

– Tak, mam dobrą intuicję opartą na wieloletnim doświadczeniu. Spotykam w swojej pracy wiele osób. Zazwyczaj ludzie zaskakują mnie pozytywnie. Bardzo ważna jest podświadomość oraz chemia. Jeżeli robimy coś na siłę, kończy się to niewielkim sukcesem.

Czy zdarza się tak, że wypracowany wizerunek niektórych panów nie ma kontentu?

– Trzeba zaakceptować fakt, że proces przemian jest dość długi. Po dwóch dniach szkolenia dana osoba nie zmieni się i nie stanie się kimś innym. Kontynuacja nauki, powracanie do pewnych tematów i sprawdzanie swojej wiedzy jest konieczne. Coaching to najlepsza droga do zmian. Proces ten trwa jednak kilka miesięcy. Niektórzy uważają, że wystarczy im jeden kurs. Ludzie zbierają certyfikaty i odhaczają konkretne tematy, ale zdobycie certyfikatu to dopiero początek długiej drogi. Potrzebne jest jeszcze doświadczenie.

Czy miałeś kiedyś do czynienia z parą biznesmenów, gdzie kobieta miała znacznie większy potencjał niż mężczyzna?

–  Według mnie w biznesie nie istnieje płeć. Wiele inteligentnych kobiet doskonale daje sobie radę w pracy zawodowej. W XIXw. kobiety zajmowały się domem.  Zmieniło się to pod koniec XXw. W latach siedemdziesiątych miała miejsce rewolucja kulturowa, był to czas hipisów. Obecnie karierę robią zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Często zdarza się tak, że panie zarabiają więcej. Panowie nie powinni mieć z tego powodu kompleksów.

Czy poruszasz temat płci i relacji między partnerami na swoich szkoleniach? Biznes to biznes, niezależnie od tego, z kim zawieramy umowę.

– Kiedy poruszam temat komunikacji i relacji między partnerami, zwracam uwagę na to, aby nie wchodzić w relacje łóżkowe. Należy być partnerami tylko w biznesie.

Skąd wziął się pomysł na przeprowadzanie szkoleń?

– W 1994r. zacząłem współpracować z międzynarodową firmą  z branży finansowej Star Service International (SSI), pełniąc rolę przedstawiciela. Pochodzę z klasy średniej, z włoskiej rodziny. Moi rodzice pracowali na etatach. Nie posiadałem żadnego kapitału na rozkręcenie własnego biznesu. Kiedy miałem dwadzieścia cztery lata, zrozumiałem, że chcę pracować na własny rachunek. Branża finansowa daje taką możliwość i nie wymaga inwestowania kapitału. Karierę zaczyna się od stanowiska przedstawiciela handlowego, następnie obejmuje się stanowisko menedżera i dyrektora. Byłem dyrektorem generalnym i prezesem zarządu firmy, która zaistniała w Polsce na przełomie 1999r. i 2000r. Byłem idealnym kandydatem na reprezentanta firmy w tym kraju, ponieważ znałem język polski, który jest bardzo trudny.  Miałem wówczas dwadzieścia dziewięć lat i byłem świadomy tego, że na rekrutację zgłosili się lepsi kandydaci – czterdziestoletni i pięćdziesięcioletni menedżerowie. Nie zdecydowali się jednak na to, na co ja byłem gotowy, czyli na zamieszkanie w Polsce. Nie znali również języka polskiego. Ja posiadam podwójne obywatelstwo. Urodziłem się we Florencji i tam żyłem przez trzydzieści lat. Miałem jednak kontakt z językiem polskim, który ćwiczyłem podczas pobytów w Gdańsku w czasie wakacji. Stamtąd pochodzi moja matka. W latach osiemdziesiątych niewielu Polaków posługiwało się językiem włoskim i angielskim.  Odwiedzałem dziadków, jeździłem na kolonie do Gdyni, a gdy wracałem do Włoch miałem o czym opowiadać. W polskich sklepach były puste półki, na zakupy chodziło się z kartkami. Wiele rzeczy przywoziłem więc z Florencji.

Jaki wpływ na twoją karierę zawodową miały studia we Florencji, która w XVw. była nazywana bankiem Europy?

– Ekonomia jest podstawą. Mama ukończyła ten kierunek studiów w Sopocie w latach sześćdziesiątych. Ja studiowałem go w latach osiemdziesiątych. Moja ambicja i chęć rozkręcenia biznesu dały mi dużo więcej niż studia. Mam szacunek dla kawałka papieru. Posiadam czworo dzieci i chciałbym, aby one również ukończyły studia. Nie powiem im, że tracą w ten sposób czas. Jednak trzeba pamiętać o tym, że to nie jest jedyny klucz do sukcesu. Rozwój zawodowy oraz osobisty gwarantują osiągnięcie wyznaczonych celów.

Czy aktualnie budujesz wizerunek biznesmena, szkoleniowca i coacha?

– Tak, to wszystko zaczęło się już kilka lat temu. Teraz jestem tego bardziej świadomy i skupiony na swoim działaniu. Bycie w telewizji wymaga czasu, który trzeba zainwestować w rozmowy z osobami decydującymi o tym, kto pojawia się na antenie. Trzeba również znaleźć sponsorów. Każdy odcinek programu kosztuje dwadzieścia lub trzydzieści tysięcy złotych. Nawet najlepszy pomysł musi mieć wsparcie finansowe. Aktualnie skupiam się na swojej firmie i jej poświęcam większość czasu.

Co chciałbyś przekazać polskim biznesmenom?

– W 1994r. rozpocząłem współpracę z firmą, która zrozumiała ważną rzecz: albo będzie szkolić i rozwijać swoich partnerów biznesowych, albo nie udźwignie wyzwania, jakim jest rozwój biznesu na wielką skalę. Należy udzielić pomocy swoim partnerom, aby stali się lepszymi osobami, bardziej pewnymi siebie, ogarniętymi, komunikatywnymi itd. W branży finansowej trzeba również pamiętać o odpowiednim stroju. Każdego dnia noszę garnitur, a na wieczór oraz na wystąpienia publiczne wybieram białą koszulę. W ciągu dnia stawiam na błękit, który jest odpowiedni do pracy w dziale finansowym. Kiedy jest się wykładowcą, nie można zapomnieć o czarnych butach – to jest klasyka. W takim stroju nie wstydzę się pojawić w prestiżowych miejscach, ważnych instytucjach oraz wielogwiazdkowych hotelach. W każdej chwili mogę wypowiedzieć się przed kamerami. Włosi zwracają uwagę na styl i ubierają się dość dobrze. Wiadomo, że nie każdy Włoch przykłada dużą uwagę do swojego wizerunku, ale trzeba przyznać, że tamtejsi przedsiębiorcy i biznesmeni lubią marki takie jak: Gucci, Armani, Cavalli.

Włosi są zawsze na czasie, a ich aktualna moda jest wyznacznikiem stylu. Potrafią sprytnie połączyć ze sobą casualowe rzeczy, które są wpisane w dress code biznesowy. Wszystkie elementy ich garderoby idealnie ze sobą współgrają. Ta umiejętność sprawia, że mężczyźni z całego świata naśladują ich styl. Kiedy wszedłeś na scenę podczas konferencji “Show medont tell me“, wyglądałeś elegancko. Zawsze wyglądasz stylowo.  Twoje spodnie układają się tak, jak powinny. Garnitur jest odpowiednio dopasowany, dzięki czemu czujesz się w nim doskonale. Poruszasz się swobodnie, ponieważ ubranie nie krępuje twoich ruchów. Bardzo ważne jest to, aby odpowiednio nosić strój biznesowy. Jesteś bardzo charakterystycznym człowiekiem. Czego Polacy powinni nauczyć się od Włochów?

– W biznesie nie istnieje ani płeć, ani narodowość. Można nauczyć się wielu ciekawych rzeczy z książki Leszka Czarneckiego. Istotny element szkoleń stanowią moje doświadczenie oraz know-how ludzi mądrzejszych ode mnie, którzy mnie szkolili i dali mi pewne skrypty.  Włoski, niemiecki i amerykański know-how są pewnego rodzaju miksem.

W Polsce istnieje jeszcze wiele kwestii, które trzeba przepracować.

– Kapitalizm ma w Polsce tylko dwadzieścia sześć lat. Należy wybaczyć błędy, które popełnia młody, gniewny biznesmen, zderzając się z międzynarodową rzeczywistością. Bezlitosny rynek jest najlepszym sędzią, który mówi ci, czy podjąłeś właściwą decyzję. Trzeba zaakceptować fakt, że jest to początek. W tym miejscu znajdował się niegdyś niejeden mistrz i każdy był wówczas do kitu.

Czy podejście do finansów w Polsce zmienia się z czasem? Czy młodzi ludzie podążają za tym, co pojawia się w Europie i otwierają się na nowości?

– Zaobserwowałem niesamowity postęp w tej dziedzinie. Dzisiejsza młodzież podróżuje i uczy się. Ludzie podejmują za granicą nie tylko pracę fizyczną, obejmują również ważne stanowiska.

Jak długą drogę musimy przebyć, aby stać się równorzędnymi partnerami finansowymi na terenie całej Europy? Czy myślisz, że kiedyś Włosi lub Anglicy będą chcieli podjąć pracę w Polsce?

– Mam we Włoszech znajomych, którym doskwiera kryzys. Pytają o to, czy znajomość języka polskiego jest niezbędna do podjęcia pracy w tym kraju. Kryzys przeważnie pojawia się w głowie. Kiedy tłum ludzi mówi, że jest dobrze, my również tak myślimy. Jeżeli od dziesięciu lat wszyscy twierdzą,  że jest źle, to nawet optymista uwierzy w to, że nie jest dobrze. Włosi wyjeżdżają do Anglii.  Wielu Włochów przyjechało również do Polski, ale tutaj problemem jest bariera językowa. Polki to najpiękniejsze kobiety na świecie i Włosi dobrze o tym wiedzą. Moja mama oraz żona są Polkami. Bliskość naszych krajów, autostrady oraz tanie linie lotnicze sprzyjają takim wyjazdom. Wiele polskich firm akceptuje to, że pracownicy rozmawiają po angielsku, włosku lub francusku.

Widzę, że chcesz ukształtować młodych Polaków i dodać im trochę luzu biznesowego.  Nie jest to jednak zwykła mydlana bańka, która zaraz rozpryśnie i nic po niej nie zostanie. Pamiętasz o tym, aby twoi słuchacze zapoznali się z biznesowym podłożem. 

– Ważna jest nie tylko ładna wizytówka i profesjonalne logo, ale również siła, przekonanie, determinacja i wytrwałość, którą trzeba mieć w biznesie. W dzisiejszych czasach istnieje wiele firm, które mogą pomagać od strony wizerunkowej. Jest to bardzo ważny aspekt, ponieważ pierwszy kontakt z kontrahentem i partnerem biznesowym polega na analizie wizerunku. Jednak za wizerunkiem musi stać merytoryka. Firmę powinna reprezentować osoba, która wie, co mówi. Przygotowanie takiej prezentacji wymaga wiele pracy.

Do czego powinny przywiązywać wagę młode pokolenia?

– Wszystko, co osiągnąłem w swoim życiu, zawdzięczam ciągłym szkoleniom. Przede mną jest jeszcze długa droga. Uważam, że młode pokolenia powinny przykładać dużą wagę do rozwoju osobistego. Cztery lata temu wraz ze wspólnikami otworzyłem firmę dystrybucyjną zajmującą się produktami finansowymi. Chcieliśmy mieć również firmę szkoleniową, która szkoli partnerów biznesowych, zajmuje się siecią wewnętrzną i zewnętrzną. Bez przerwy mogę rozmawiać o biznesie finansowym, a także o mojej fascynacji Toskanią. Szkolenia z rozwoju osobistego są bardzo modne i niezwykle potrzebne. W szkołach brakuje edukacji finansowej. Takiej wiedzy nie zdobywamy również w domu. Wspominał o tym m.in. Robert Kiyosaki. Młodzi ludzie nie wiedzą, jak zarządzać swoimi finansami. Anthony Robins trafia w sedno dziedziny, którą jest rozwój osobisty. Nieprzypadkowo jego bestseller nosi tytuł „Obudź w sobie olbrzyma”. Każdy z nas ma dużo więcej do powiedzenia w tym życiu. Jeżeli nie mamy swojego coacha lub nie czytamy książek napisanych przez wartościowych trenerów, nie możemy stać się lepszymi ludźmi. Oni doradzają nam, jak wprowadzić pozytywne zmiany i uczą, jak słuchać zamiast mówić. Szkoła programuje nas i sprawia, że nie wychylamy się z szeregu, a wszystko, co robimy, jest średniej jakości. Rząd organizuje system szkolnictwa w taki sposób, aby za programem nauki nadążali również słabi uczniowie. W szkole nie nauczymy się niezależności i przedsiębiorczości. Nie dowiemy się również tego, jak stać się błyskotliwymi osobami. Na szczęście  pojawiają się tam zajęcia z przedsiębiorczości.

Czy grupą docelową twoich szkoleń są również ludzie w średnim wieku? Pokazujesz Polakom, że osoby po czterdziestym roku życia również powinny się szkolić.

– Oczywiście, że tak! Szkolenie „Show me, don’t tell me” zorganizowano z myślą o młodych ludziach. Na moich szkoleniach dominują jednak osoby w wieku czterdziestu lat. Nie jest to łatwe, ponieważ tacy ludzie myślą, że już wszystko wiedzą. Wykładam biznes, marketing osobisty oraz sprzedaż. Zrozumiałem, że najważniejszy jest rozwój. Każdy człowiek powinien wciąż się uczyć. Kiedy wydaje ci się, że już wszystko wiesz, zaczynasz się cofać. Zabawną sytuacją jest to, że moi rówieśnicy ostatni raz pobierali naukę dwadzieścia lat temu w czasach studiów. Inne osoby robią dwa lub trzy kursy i stają się trenerami. Klienci są rozczarowani, gdy okazuje się, że wiedza takiego człowieka jest niewystarczająca do realizacji zamierzonych celów. Jestem zbyt młody, aby nic nie robić. Edukacja finansowa pojawiła się w moim życiu dopiero cztery lata temu, kiedy zainteresowałem się osobami takimi jak Kiyosaki oraz Eker. Wcześniej byłem tytanem pracy, z której czerpałem zyski. Nie zarabiałem na dochodzie pasywnym.

Czy nie masz wrażenia, że szkolisz konkurencję, która wzrasta?

– Nie obawiam się konkurencji, ponieważ jestem unikatowy. Witold Casetti jest osobą, której nie można sklonować.

Oddajesz przecież swoim uczniom całe serce.

– Bardzo dobrze! Tylko w taki sposób można osiągnąć sukces! Nasza szkoła ma szeroki program. Posiadamy dwie licencje: szwajcarską licencję Instytutu Biostruktury S.A. z Lucerny oraz włoską Human Potential Organization. Nie obawiam się tego, że daję z siebie zbyt dużo. Ludzie cię kupią tylko wtedy, kiedy masz dużo do zaoferowania.

Co najbardziej liczy się w biznesie?

– W biznesie najbardziej lubię dwie rzeczy: edukację finansową i rozwój osobisty. Te dwa przedmioty powodują, że każda osoba, która chce się rozwijać, może stać się bogata i niezależna finansowo. Nieprawdziwy jest pogląd, że trzeba mieć szczęście, aby osiągnąć sukces.  Nie trzeba mieć ani farta, ani znajomości. Aby być człowiekiem sukcesu, wystarczy się uczyć. Uwielbiam takie szkoły, jak Szkoła Męskiego Stylu oraz nasza spółka Arum, ponieważ one pomagają przezwyciężyć przeszkody na drodze do wyznaczonego celu.

Oferta Szkoły Męskiego Stylu jest skierowana do polskich biznesmenów i ma za zadanie wskazać im drogę do zmian. Zapraszam wszystkich czytelników do zapisywania się na kolejne szkolenia z zakresu finansów, rozwoju osobistego, a także dress code`u biznesowego. Tobie natomiast życzę wielu udanych kursów.

Witold Casetti


What are your thoughts?